Witaj, o piękna Pani na pomorskim grodzie, Przybyłem ciebie widzieć o słońca zachodzie. Jak niebianin śliczny wyszedłem z komnaty, Nogi w postoły opiąłem, dostojne wdziałem szaty. Wskoczyłem tedy na ten rydwan zaprzężny, A silnik, już gotów, wydał ryk potężny. Schwyciłem pewnie lejce w me dłonie, Wtem puściły się lotem mechaniczne konie. I oto jestem, wychodząc ci na spotkanie, A jak ma być, niech będzie, więc niech się stanie. O córo Mazowsza, Tobie w pas się kłaniam, A te podarunki w Twoje dłonie składam!
0 Komentarze